Xbox Games Pass po pół roku. Tego potrzebowałem. - PolskiLive.pl

Xbox Games Pass po pół roku. Tego potrzebowałem.


Blog

Był czas, że żadna duża premiera nie mogła mnie ominąć. Starałem się grać we wszystko, co miało metkę AAA. Widok grających w długo wyczekiwany przeze mnie tytuł był tym, co obserwowanie przez młodzież dobrze bawiących się rówieśników na Instagramie. Depresja. Na szczęście te czasy dawno minęły. Mając coraz mniej czasu i ochoty na granie zacząłem przepuszczać kolejne premiery i w końcu o nich zapominać. Ominęło mnie kilka dobrych gier w ostatnich latach i zapewne jeszcze więcej rozczarowań.

Pół roku temu postanowiłem zainwestować w Xbox Game Pass, bo przecież to tylko kilkadziesiąt złotych miesięcznie, ponad sto tytułów dostępne przez kilka kliknięć i odciążenie od potrzeby wachlowania płytami. Czyli dokładnie to, czego potrzebowałem. Tym bardziej, że usługa, przeciwnie do skądinąd świetnego, przełomowego EA Access, oferuje także gry premierowe od Xbox Game Studios (czyli Microsoft Studios po rebrandingu).

Od półtora roku gram głównie w PUBG, zobowiązanie jakim jest zakup gry (tym bardziej w dniu premiery) traktuję bardzo poważnie i chyba w tym czasie przypadło tylko Red Dead Redemption 2, które było w stanie wyłączyć mnie z innych tytułów na dobre dwa miesiąca, co przełożyło się na 80 wypalających godzin grania. Takie poświęcenie dla prawdziwej sztuki.

Wiedząc, że ominęło mnie dużo premier, zacząłem szukać sobie rozrywki w Xbox Game Pass. W ten sposób zacząłem grać po premierze w rozczarowujące Crackdown 3. Ostatnio wróciłem Hellblade: Senua’s Sacrifice. Dlaczego? Bo zauważyłem ten tytuł podczas scrollowania i skojarzyłem, że czytałem o nim pochlebne opinie. Mechanicznie scrollowanie biblioteki XGP jest bardzo podobne do przerzucania kanałów w telewizji. I to mi się bardzo podoba. Nie wiąże się to z dodatkowymi kosztami, a w razie zawodu, jakim było także The Elder Scrolls Online (to jest jakiś żart, jak ta gra wygląda po odpaleniu na najpotężniejszej konsoli świata…) można po prostu usunąć grę i o niej zapomnieć. Wspominam też Just Cause 4 jako całkiem świeżą pozycję, której poświęciłem może 10 godzin, bo więcej byłoby przesadą i stratą czasu.

Kolejna zaleta? Stale aktualizowana biblioteka gier. Tylko od zmysłu strategicznego Microsoftu i umów z partnerami zależy, jak grubo ponad sto tytułów wzbije się Xbox Game Pass. Pisałem ostatnio, że usługa zamieni się w Netfliksa dla gier. Mocno w to wierzę. Już teraz jestem w stanie ograć wszystko, co mnie potencjalnie interesuje i dodatkowe gry. Zobaczcie tylko podsumowanie roku 2018 w XGP. Robi wrażenie.

xbox game pass 2018

W przyszłości będzie tylko lepiej, jak znajdą się tu tytuły ze wszystkich generacji Xboksa, w pierwszej kolejności gry Xbox Game Studios. Pierwsza Forza? OK. Jade’s Empire? Dobrze powspominać czasy, kiedy Bioware eksperymentowało.

Początkowo chciałem napisać ten wpis w duchu, że płacę za Xbox Game Pass i czuję się staro, tylko że nie o to chodzi. Kiedyś bym odpalał grę za grą z całej biblioteki, ograniczeniem byłoby tylko łącze i czas potrzebny na pobranie gry. Teraz szeroki wybór w bibliotece połączony z określonym gustem i dobrze dobraną bańką opiniotwórców pozwala zoptymalizować mi czas, które poświęcam na granie i dobrze go wykorzystać.

Ostatnio usługa zyskała dodatkową wersję subskrypcji o nazwie Xbox Game Pass Ultimate za 54,99 PLN miesięcznie. Do dobry interes dla mnie, bo przecież niezależnie płacę co miesiąc 29 PLN za Xbox LIVE Gold i 40 PLN za Xbox Game Pass, więc takie rozwiązanie daje mi 15 PLN do przodu. Dodatkowo, usługa obejmuje także PC-ty. Na komputerze nie gram, ale na pewno komuś okaże się to przydatne. Mnie bardziej interesuje wcześniejszy dostęp do Gears 5 przed premierą.

Dla mnie Xbox Game Pass to same zalety. Nawet nie boli mnie rotacja gier w ofercie czy brak każdej gry, w którą mógłbym chcieć zagrać tu i teraz. Prognozy są takie, że będzie tylko lepiej. Nawet nie żal mi tego, że fizyczna kolekcja przestanie rosnąć. Paradoksalnie, mając mniej czasu na granie, gram więcej. Super!

Masz Xbox Game Pass i korzystasz z niego? A może jesteś rozczarowany usługą? Zachęcam do kontaktu na Facebooku i Twitterze. Doceniam dobrą dyskusję.

Podziel się wpisem!

Zbigniew Borowski

Od 9 lat zajmuję się blogowaniem o grach i marce Xbox. Prywatnie zagrywam się w PUBG i Rocksmith. Zawodowo pracuję jako specjalista ds. mediów społecznościowych. Wielki fan mobilnej fotografii, telewizorów i mojego psa.

Obserwuj autora:

  • Bartłomiej Cyrny

    To niesamowita usluga, az nie chce sie wierzyc, ze wszystkim sie oplaca! Swiat chyba idzie w tym kierunku, wszystko bedzie opierac sie na abonamencie… Sam mialem ostatnio podobne przemyslenia i zastanawialem sie czy gdzies tego nie opisac 😉