Microsoft pokazał plan na teraz i na lata w przód - PolskiLive - Społeczność Xbox

Microsoft pokazał plan na teraz i na lata w przód


Blog

Ostatnie pięć lat nie było łatwe dla Microsoftu. Tragiczny start Xbox One nadal odbija się czkawką korporacji, a wielu fanów Xboksa 360 zraziło się do marki. Jednak było to także pięć lat ciężkiej pracy nad definiowaniem na nowo, czym jest i czym powinien być Xbox jako platforma. Stąd nieustanne, znaczące aktualizacje, nowe wersje konsoli oraz powstanie Xbox Play Anywhere i Xbox Game Pass. O czymś zapomniałem? Oczywiście, gry. Wielki brak najpotężniejszej konsoli na świecie z najlepiej rozwiniętą infrastrukturą online był solą w oku dla Microsoftu. Aż do teraz tegorocznego Xbox E3.

Zgodnie z coroczną tradycją, spotkałem się z moimi ludźmi od gier i technologii (kto widział zaproszenia na Twitterze, ten wie) na otwarciu QLED Roomu na rok 2018 dzięki uprzejmości firmy Samsung, żeby wspólnie zobaczyć najlepsze gry dla najlepszej konsoli na świecie w najlepszej jakości. Zgodnie z przewidywaniami, było najlepiej. Zarówno na miejscu, jak i na scenie w Microsoft Theatre w Los Angeles.

Jeszcze przed samą konferencją miałem przyjemność porozmawiać z Piotrem Szychowskim o naszych oczekiwaniach wobec ogłoszeń. Wiele z nich było celnymi strzałami, ale niektórych po prostu ciężko było się spodziewać.

Konferencję otworzył i przewodził jej cały czas Phil Spencer, były szef dywizji Xboksa, obecnie odpowiedzialny za gaming w całym Microsofcie. Na każdej konferencji czy prezentacji wypada świetnie, ale tym razem od samego początku było słychać i widać, że szykuje się coś niesamowitego. Takiej pewności siebie w Microsofcie nie było od lat.

Przyjrzyjmy się najważniejszym ogłoszeniom z konferencji Xbox E3.

Deweloperzy i gry na wyłączność

xbox e3 2018 podsumowanie

Microsoft powiększył portfolio deweloperów tworzących gry w ramach Microsoft Studios o pięć nowych zespołów kreatywnych. Najważniejszym ruchem ze wszystkich jest stworzenie The Initiative w Santa Monica, któremu przewodzi Darrell Gallagher, odpowiedzialny za różne obszary działalności takich firm, jak Sony, Rockstar, THQ, Crystal Dynamics, Square Enix i Activision. Bogate doświadczenie przyda się w tworzeniu nowych gier dostępnych wyłącznie na Xbox One i Windows 10.

Dodatkowo siły Microsoft Studios zasiliły cztery znane nam studia: Compulsion Games (We Happy Few), Ninja Theory (Hellblade), Playground Games (seria Forza Horizon tworzona we współpracy z Turn 10 Studios), Undead Labs (seria State of Decay stworzona na zlecenie Microsoftu).

Wiele potencjału leży w tych deweloperach. Jeżeli będą działać podobnie do studiów wewnętrznych Sony, gdzie wiedza i najlepsze rozwiązania są przekazywane między zespołami, podobnie w przypadku EA i Ubisoftu. Microsoft może stać się kolejnym dużym wydawcą gier i dostarczyć w końcu tytuły niezależne, które zwiększą sprzedaż Xbox One. O jeszcze jednym aspekcie tego ruchu wspomnę w dalszej części podsumowania.

Usługa Xbox Game Pass i abonament na gry

xbox e3 podsumowanie xbox game pass

To już rok od kiedy Microsoft z powodzeniem uruchomił swoją niesamowitą usługę Xbox Games Pass, która w skromnej cenie oferuje bibliotekę przeszło 100 tytułów, w tym wybrane tytuły Microsoft Studios już w dniu premiery, a niektóre z gier z oferty mogą być ogrywane także na komputerach z Windows 10 bez dodatkowych opłat.

Mówienie o sukcesie potwierdzają liczby: gracze ogrywają blisko 40% więcej tytułów więcej z dostępnej biblioteki i spędzają z nimi prawie 20% więcej godzin.

Wraz z dystrybucją kolejnych tytułów, jeszcze w tym roku do usługi dodane zostaną takie gry, jak Halo: The Master Chief Collection, Fallout 4, Tom Clancy’s The Division i The Elder Scrolls Online: Tamriel Unlimited. Swoją premierę w usłudze zaliczą też wybrane produkcje z programu ID@Xbox, w tym Warhammer: Vermintide 2, Ashen, Afterparty and Phoenix Point). W dalszej perspektywie na starcie dostępną będą przyszłe produkcje Microsoft Studios: Forza Horizon 4, Crackdown 3, Gears 5 i Halo Infinite.

Microsoft idzie przy tym wszystkim krok dalej. Dzięki zaangażowaniu sekcji Machine Learning Team wkrótce wprowadzi funkcję FastStart, która w przypadku tytułów ją obsługujących pozwala na priorytetyzację pobierania plików wymaganych do rozpoczęcia gry, dzięki czemu jeszcze szybciej będzie można zacząć zabawę.

Szczegół, ale bardzo ważny w kontekście rozwoju usług sieciowych związanych z Xboksem. Zresztą o tym jeszcze przeczytacie dalej we wpicie, ponieważ wszystkim zdaje się umknął jeden najważniejszy szczegół w całej tej wypełnionej ogłoszeniami konferencji.

Gry, więcej gier, najwięcej gier

Phil Spencer otworzył konferencję twierdząc, że pokaże światu 50 gier, w tym 18 tytułów na wyłączność i 15 światowych premier. Obietnicę spełnił, nie sięgając przy tym po takie zagrywki, jak kilka lat temu, kiedy na kilkadziesiąt zapowiadanych produkcji, ponad połowa okazała się być tytułami niezależnymi tworzonymi z myślą o usłudze ID@Xbox.

Od ogółu do szczegółu. Cała konferencja pod względem gier była jak dobry, hollywoodzki film. Z mocnym tąpnięciem na początku, doskonale prowadzoną, zróżnicowaną akcją, fabułą i z niebanalnym finałem. Chociaż nie jestem fanem każdej pokazanej gry, bo ich różnorodność była powalająca, to udało mi się wyselekcjonować 10 produkcji, którymi absolutnie się jaram.

Okazuje się, że najbliższy i następny rok będzie obfitował w kilka mocnych pozycji od Microsoft Studios, a nie poznaliśmy jeszcze tytułów, nad którymi będą pracować nowo pozyskani deweloperzy!

Halo Infinite

Nie ma lepszego sposobu na otwarcie konferencji niż pokazanie nowego Halo. Chociaż siła marki, która kiedyś była jedną z sił napędowych Xboksa, dziś odrobinę przygasła, mimo premier odbywających się z mocnym przytupem. Mam wrażenie, że 343 Industries za bardzo starało się robić tę samą robotę, co Bungie, zamiast prób stworzenia czegoś „swojego”. Wygląda jednak na to, że z tym koniec.

Nowe Halo, to także nowe rozdanie w tej serii. Microsoft twierdzi, że na E3 nie tyle zobaczyliśmy zapowiedź nowej gry, tylko pokaz możliwości silnika Slipspace Engine, który 343 Industries przygotowało z myślą o swojej nowej produkcji i przyszłych pracach.

Czytając między wierszami, patrząc na skalę zaprezentowaną w materiale, można domyślać się, że koniec z iluzją otwartych terenów, które zawsze sprowadzały się do korytarzowego gameplay’u. Prawdopodobnie mowa o grze jako usłudze, której bliżej będzie do jednego, potężnego doświadczenia w stylu Destiny niż tradycyjnej kampanii w pakiecie z kompetytywnym multiplayerem.

Jedynym problemem jest kompletny brak szczegółów czy choćby zapowiedź następnego kroku. Gamescom zdaje się być blisko ujawnienia Halo Infinity, żeby Microsoft miał pokazać tam coś więcej. Z kolei następne E3 to rok czekania. Trzymam kciuki, że Microsoft wie, co robi i nie pokazało dema technologicznego tylko po to, żeby dobić do 50 tytułów pokazywanych na konferencji.

Dying Light 2

Światowa premiera nowej produkcji naszego, polskiego Techlandu to bardzo ważne wydarzenie. Piękna laurka dla dotychczasowych osiągnięć dewelopera, który pierwszemu DL zaoferował tak dobre wsparcie, że na PC-tach nadal gra w to więcej osób niż chociażby w najnowsze Call of Duty, a nowe dodatki nie przestają się pojawiać.

Co pokazał Techland, to coś więcej niż kontynuacja i jeszcze więcej niż gra o zombie. Genialne rozszerzenie konceptu, gdzie największym zagrożeniem nie są już zombie, które oczywiście nadal pozostają elementem środowiska. Wchodzi tutaj element ludzki i decyzji, które będą kształtować otoczenie. Twórcy nazywają swoją wizję współczesnym mrocznym wiekiem, gdzie upadek moralny łączy się z ogólnym zacofaniem społeczeństwa. Dlatego też ważne będzie, z kim trzymamy i kogo sobie bierzemy za wroga.

Ewolucja świata gry będzie mieć reprezentację wizualną i praktyczną. Rosnące wpływy każdej frakcji oznaczać będzie polepszenie życia w pewnym aspekcie, ale także pogorszenie w innym. Liczba zmiennych zapowiada się na naprawdę imponującą i prawdopodobnie czekać nas będzie wiele zakończeń lub wariacji po kilkudziesięciu godzinach gry.

Lata ciężkiej pracy Techlandu zaprowadziły firmę na najbardziej prestiżowe wydarzenie branżowe celem ogłoszenia nowego tytułu, który prezentuje poziom dopracowania i szczegółu, o jaki coraz ciężej w tych czasach.

Forza Horizon 4

Szał towarzyszący ogłoszeniu kolejnej gry z serii Forza Horizon był przeokrutny. Głównie dlatego, że Micorosft zrobił z tej serii coś, czym przez lata było Gran Turismo dla PlayStation. Ta gra sprzedaje konsole i wkrótce sprzeda ich jeszcze więcej, ponieważ premiera została zapowiedziana na 2 października na Xbox One i Windows 10 z równoczesną premierą w sklepach i w usłudze Xbox Game Pass.

Kolejna część, to następny jakościowy skok naprzód. Forza Horizon 4 obsłuży natywne 4K z HDR w 60 klatkach na sekundę dzięki wsparciu dla Xbox One X. Dodatkowo, jakby dynamiczne, zmienne warunki pogodowe w Forza Motorsport 7 nie robiły już na nikim wrażenia, to tutaj otrzymamy zmienne pory roku. A te będą prezentować się fenomenalnie dzięki osadzeniu akcji „czwórki” na terenie Wielkiej Brytanii, gdzie lewym pasem przejedziemy się jednym z ponad 450 samochodów. Lepiej być nie może.

Nie mam wątpliwości co do Forza Horizon 4. To jeden z najważniejszych atutów Xboksa, który może być doświadczany na konsolach Xbox One i komputerach z Windows 10. Samodzielnie i wspólnie dzięki wsparciu kooperacji online i crossplay’u wynikającego z Xbox Play Anywhere.

Just Cause 4

Mam wrażenie, że seria Just Cause nadal uzyskuje mniej uwagi niż na zasługuje. Od początku zajęła pewną niszę, którą niektóre tytuły potrafiły co najwyżej liznąć. Bo nigdzie nie można zrobić takiej rozwałki, jak w Just Cause.

Kolejna odsłona serii zapowiada mniej więcej to samo. Durną fabułę, nieskończoną serię zniszczeń na szeroką skalę i więcej funu z wyrządzonych przeciwnikom szkód. Te oczywiście staną się za sprawą jeszcze bardziej wymyślnych zabawek, bo nikogo już nie rusza wszystko umiejąca linka z chwytakiem. Tym razem do gry wejdą tornada. Jak, po ci i dlaczego? To wie tylko deweloper.

Mam tylko jedną prośbę. Niech tym gra działa w więcej niż 15 klatek na sekundę.

Ori and the Will of the Wisps

Piękna i przejmująca produkcja Moon Studios to dzieło artystyczne. Wzruszające pod każdym względem. Zaprezentowana rok temu kontynuacja tym razem otrzymała zwiastun prezentujący rozgrywkę.

Wszystkie zalety Ori and the Will of the Wisps widać jak na dłoni. Po raz kolejny dostaniemy urzekającą historię pokazaną przez doskonale dopracowaną warstwę artystyczną o zróżnicowanej tonalności. Wszystko to okraszone bajeczną muzyką, dobudowującą dodatkowy bagaż emocjonalny do rozgrywki.

Życzyłbym sobie, żeby tym razem dostępny był tryb filmowy, w którym jest więcej oglądania niż hardkorowej zręcznościówki.

Battlefield V

Ogłoszona taktycznie kilka tygodnie przez targami E3 nowa produkcja DICE nie przestaje schodzić z ust graczy na całym świecie. Wszystko za sprawą pierwszego zwiastuna, który pojawił się podczas dedykowanego Battlefield V eventu. Kobieta w roli głównej, kobieta ze sztuczną ręką dzierżąca nadziany żelastwem kij, kobieta walcząca.

Podczas konferencji Xboksa także pojawił się ten tytuł jako że EA i Xbox będą partnerami w promocji Battlefield V. Dużo on nie powiedział, ale na pewno wygląda ślicznie. Nic dziwnego skoro na Xbox One X gra będzie działać w natywnym 4K z HDR.

Nowe spojrzenie na II Wojnę Światową nie każdemu pasuje. To normalne. Jednak wszystkim rozczarowanym przypominam, że kampania dla pojedynczego gracza to jedynie ułamek tego, czym jest w dzisiejszych czasach Battlefield, chociaż w BF1 była świetna. Tutaj czeka nas jeszcze lepszy, większy multiplayer.

Naprawdę nadal chcecie narzekać? Dla mnie to murowany hit jesieni.

Gears 5

Kiedy na scenie pojawiło się logo Gears of War, dosłownie oszalałem. Ta seria jest jednym z najlepszych produktów Microsoftu i każdą kontynuację witam z otwartymi rękoma. Trollowanie mobilnym Gears POP! i PC-towym Gears Tactics omal nie przyprawiło mnie o zawał. Na szczęście Rod Fergusson wie, czego chcą gracze.

Trudno nie zauważyć, że w tym krótkim materiale przewinęło się więcej różnych względem siebie miejscówek niż przez wszystkie gry 12-letniej serii. Do tego nowi przeciwnicy, zupełnie inne podejście do walki, prawdopodobnie także lepszy, bardziej epicki storytelling. Podobnie jak w przypadku Halo Infinite, mamy ładne obrazki, ale nie wiemy, co znaczą.

Jedyne, czego możemy być pewni, to lokalny co-op, obsługa natywnego 4K z HDR w 60 klatkach na sekundę i premiera tego samego dnia na Xbox One i Windows 10 w sklepach i usłudze Xbox Game Pass. I to na razie wystarczy, choć czekanie do 2019 nie należy do najłatwiejszych.

Tunic

Urzekł mnie ten tytuł swoją prostotą i urokiem płynącym z opowieści małym lisku w dużym świecie. Tym bardziej, że już wiem, że to moja dziewczyna będzie w to grać, nie ja.

Takie tytuły też są potrzebne. Klasyczne action adventure z łamigłówkami i piękną, lekko cukierkową oprawą. Gra raczej skrojona pod relaks, casualowe granie i nic więcej. Chyba że się mylę.

Tunic to kolejny tytuł, który będzie exclusivem Xbox One na starcie.

Crackdown 3

Chociaż moja frustracja związana z pustymi obietnicami Sumo Digital sięga zenitu, to nadal wierzę w ten tytuł. Tym bardziej, że dwie składowe nadal są w grze: Terry Crews i Wrecking Zone.

Szkoda w tym wszystkim, co dobre, tej łyżki goryczy i smutku podgrzanej agresją rozczarowanych graczy. Winna jest oczywiście ponownie przesunięta premiera, tym razem na luty 2019. Za długo trwają już prace nad nowym Crackdownem. Nie tracę nadziei.

Nadal wiążę ogromne nadzieje z Wrecking Zone, czyli trybem, który napędzać będzie technologia Microsoft Cloud. Piękny pokaz możliwości tej technologii sprzed paru lata wraca jak bumerang, jak nadzieja i obietnica lepszego jutra. A Terry Crews bezbłędnie wpisuje się w symfonię destrukcji, którą podaje nam deweloper zwiastun po zwiastunie.

Cyberpunk 2077

Nie ma lepiej niż długo wyczekiwana prezentacja na najlepszej konferencji targów. CD Projekt RED się to udało i pokazali swoją nową grę w tak pięknym stylu, jakiego dawno nie widziałem. Świetne wyczucie i wpięcie pokazu w scenariusz konferencji tak, żeby uśpić czujność oglądających zanim odpalone zostaną fajerwerki. Zobaczcie poniżej, jak to wyglądało.

Czy to był dobry materiał? Czy Cyberpunk 2077 zaimponował tak, jak imponują zwiastuny nowych gier Rockstar Games po okresie kilkuletniej posuchy? Jak najbardziej. Wszelkie narzekania, że było zbyt jasno, zbyt jaskrawo, to malkontenctwo. W pokazanym zwiastunie było tyle dobrych ujęć pokazujących mrok, świat przeżarty elektroniką i złem, że trzeba mieć naprawdę nie po kolei w głowie, żeby narzekać. Tym bardziej, że nie pokazany został gameplay, a ten, wnioskując z opisów dziennikarzy, którzy widzieli grę za zamkniętymi drzwiami, dowozi. Nie przeszkadza mi, że będzie to gra FPP z elementami strzelaniny.

Czekam na Cyberpunk 2077 równie mocno, co na The Elder Scrolls VI. CD Projekt RED mierzy się już nie tylko ze stworzeniem gry lepszej od poprzedniej. Tutaj w grę wchodzi ogromna ambicja i chęć pokazania, że REDzi nie są „tą firmą, która robi Wiedźmina”. Życzę powodzenia i czekam na premierę.

Następny Xbox nie będzie konsolą

Nie ma osoby, która nie chciałaby wiedzieć, co jest następnym krokiem dla marki Xbox. Szczególnie w momencie, kiedy na rynku są dwie konsole Xbox One, która są skrajnie odmienne pod względem możliwości. Jedna robi sprzedaż, druga buduje wizerunek. To działa jak ze smartfonami, gdzie promowany jest najwyższy model, a najwięcej sprzedaje się tych z niskiej lub średniej półki. W przypadku konsol jest to złamanie pewnej tradycji, modelu dystrybucji. Jest to też okazja dla Microsoftu na wywrócenie stołu przy którym siedzi razem z Nintendo i Sony.

W bardzo krótkiej formie pojawiła się informacja, że powstały kilka miesięcy temu zespół od cloud gamingu osadzony w dywizji Xboksa pracuje nad usługą streamingową zdolną dostarczyć gry w jakości znanej z konsol do praktycznie każdego urządzenia.

To może nie brzmi tak imponująco, ale pomyślcie o tym chwilę. Przypomnijcie sobie, jak jeszcze kilka lat temu filmy i seriale oglądaliśmy z płyt albo plików. Zawsze musiało być coś. I wtedy pojawił się Netflix, zadebiutowało HBO GO. Nagle oglądamy to, co lubimy, w każdym miejscu, na każdym urządzeniu z przeglądarką lub odpowiednią aplikacją.

To jest ambicja Microsoftu, której nie jest w stanie sprostać żadna inna firma. Nie tylko mówimy o software’owym gigancie, ale także korporacji, która jest jednym z globalnych liderów rozwiązań opartych na chmurze.

Co to oznacza? Prawdopodobnie tyle, że za rok, może dwa, Xbox będzie usługą, do której będziemy się logować przez smartfon, tablet, laptopa z Windows 10 albo w najprostszy i najbardziej przystępny sposób, czyli aplikację w Smart TV. Wszystko, czego będziemy potrzebować, to abonament i kontroler. To brzmi niesamowicie, kiedy się o tym myśli i takie będzie.

Microsoft ma wszystko. Know-how w zakresie usług opartych na chmurze wdrażanych na dużą skalę pod kątem biznesu, jak i doświadczenie w dostarczaniu własnych usług sieciowych i mam tu na myśli Xbox LIVE oraz Xbox Game Pass. Wraz z napuchniętym portfolio własnych deweloperów korporacja posiada wszystkie atuty, aby wygrać kolejną bitwę o serca graczy.

Podziel się wpisem!

Zbigniew Borowski

Od 6 lat zajmuję się blogowaniem o grach i marce Xbox. Prywatnie zagrywam się w Gears of War 4 i Rock Band 4. Zawodowo pracuję w branży kreatywnej jako specjalista ds. mediów społecznościowych. Wielki fan mobilnej fotografii.

Obserwuj autora: