Middle-Earth: Shadow of War - czyli to samo, ale inaczej - PolskiLive - Społeczność Xbox

Middle-Earth: Shadow of War – czyli to samo, ale inaczej


Blog

Nie miałem problemu z oczekiwaniami wobec Shadow of War w przeciwieństwie do poprzedniczki, która była ogromną niewiadomą od momentu ogłoszenia. Jedyne co mnie martwiło, to silenie się na innowacje i zmiany w czymś, co działa. I się nie rozczarowałem.

Dobrym pytaniem jest, czy warto znać Shadow of Mordor przed podejściem do kontynuacji. Na pewno nie zaszkodzi, pomoże zobaczyć duży obrazek, ale dla mnie fabułą tu nie istnieje, przynajmniej w pierwszych godzinach. Tragiczne intro i silenie się na budowanie nowej sensacji w duecie Talion/Celebrimor – to wszystko pokazuje, że to oparty na pojedynczej wzmiance z literatury Tolkiena świat jest już wypompowany pod tym względem.

Na szczęście nowości jest tu na tyle dużo, że nie warto przejmować się takim drobiazgiem jak fabuła. W tej grze zawsze chodziło o walkę dobra ze złem, czyli angażowanie się w każdą możliwą potyczkę, w której im więcej kapitanów, tym lepiej. Jednak w jakiej to się dzieje scenerii! Duże, skomplikowane Mintas Ithil to maksimum tego, co dotąd zobaczyłem, ale już jestem zakochany w największej możliwej alternatywie dla pustkowi Mordoru

System walki nie zawodzi, ale mam wrażenie, że stał się bardziej toporny. Mam na myśli wymagane zaangażowanie ze strony gracza, potrzebę częstszego i bardziej precyzyjnego kierowania Talionem w konfrontacjach. Z kolei adaptowanie się kapitanów do naszych technik i nabieranie odporności na sztuczki z zaskoczenia niejednego zaskoczy.

Nowości w Shadow of War jest więcej niż dam radę dziś napisać. Dużo mechanizmów połączono, wyrzucono, zastąpiono lepszymi. Wiele nadal przede mną ponieważ grałem ledwie kilka godzin, ale czuć m.in., że świat w kontynuacji jest żywszy, bardziej dynamiczny, zaskakuje.

Graficznie niestety nie jest to mistrzostwo, ale nie zawodzi aż tak, jak pisali niektórzy recenzenci. Na uwagę zasługuje obsługa HDR, która pięknie modeluje warstwę wizualną i sprawia, że ciężko uwierzyć, że deweloperzy decydują się na produkcję gier bez obsługi tej technologii.

Na koniec rzecz nowa, ale na tyle innowacyjna, że nadal nie zabrałem się do jej testowania. Specjalne wydarzenia w grze, które dają nagrody i zlecaną są bezpośrednio przez twórców. Kolejna motywacja do grania i postępu nie zaszkodzi nikomu, kto pamięta Shadow of War.

Jeżeli macie własne przemyślenia nt. Middle-Earth: Shadow of War, to dyskutujcie – chętnie się dołączę. Pełna recenzja pojawi się nie wcześniej niż za tydzień, bo czasu mi brakuje na cokolwiek, ale staram się nie ciąć tego poświęconego na granie. Tym bardziej, że już wkrótce premiera Xbox One X i opisywanej tu gry w 4K.

Warto czekać? Według mnie tak.

Podziel się wpisem!

Zbigniew Borowski

Od 6 lat zajmuję się blogowaniem o grach i marce Xbox. Prywatnie zagrywam się w Gears of War 4 i Rock Band 4. Zawodowo pracuję w branży kreatywnej jako specjalista ds. mediów społecznościowych. Wielki fan mobilnej fotografii.

Obserwuj autora: