Gwint ma wszystko, żeby osiągnąć sukces - PolskiLive - Społeczność Xbox

Gwint ma wszystko, żeby osiągnąć sukces


Blog

Ciężko powiedzieć, co kierowało ekipą CD Projekt RED, kiedy tworzyli Gwinta z myślą o trzecim Wiedźminie. Wiadomo, że traktowali ten projekt bardzo ambitnie, ale nadal jako rozbudowanie właściwej gry. Odzew społeczności był tak potężny, że postanowiono zrobić z karcianki oddzielny produkt. To była kolejna trafiona decyzja deweloperów.

Gwint wystartował jako beta jeszcze w poprzednim roku na Windows 10 oraz XboxOne i nadal pozostaje w takim stanie. W tym szaleństwie jest metoda, ponieważ Gwint jako karcianka wymaga bardzo poważnego wyważenia kart i prac nad systemami rozgrywek między graczami.

I nie zapominajmy o dopracowaniu ważnego dla obu platform crossplaya, który łączy graczy z Windows 10 i Xbox One. Większa liczba partnerów do gry zawsze dobrze robi tytułowi stricte online.

Pomijając jednak aspekt dewelopersko-filozoficzny, Gwint jest po prostu przyjemny. Uniwersum Wiedźmina jest tak rozbudowane i dobrze napisane, że na tym etapie wymagało jedynie pokrojenia na kawałki i uformowania w karty z konkretnymi bohaterami, efektami i postaciami, wszystko podzielone na talie różnych frakcji.

Zasady każdej gry są proste. Zaczynamy z 10 kartami w ręku, jedną akcją bohatera i musimy wygrać dwie rundy z przeciwnikiem, dobierając po drodze karty po każdej zakończonej rundzie. Każda frakcja pozwala na inny styl i wymusza inną taktykę.

Osobiście bardzo lubię Północne Królestwa ze względu na pasywno-agresywny styl gry, którym można bardzo fajnie drażnić się z przeciwnikiem. Prawdopodobnie tylko dlatego, że to wszystko nie jest jeszcze na poważnie, większość meczów udaje mi się wygrać i stopniowo awansować.

To zróżnicowanie jednak pokazuje, jak bogaty w możliwości jest Gwint. Jak tylko poczuję znudzenie grą, zmienię frakcję na inną, chociaż przed tym z pewnością nie raz i nie dwa wymienię karty w talii. Z jednej strony logika nakazywałaby próbować wszystkiego, żeby znać mocne i słabe strony przeciwników, a z drugiej szkolenie się w jednej wybranej opcji zdaje się dawać wymierne korzyści w postaci doświadczenia i taktycznego myślenia w kontekście całego, najczęściej składającego się z trzech tur meczu.

Od strony wizualnej Gwint jest bardzo prosty i przyjemny. Komiksowa kreska kojarzyła mi się z Magic: The Gathering, w które przegrałem odrobinę czasu w gimnazjum. Chociaż jest to oderwanie od surowej rzeczywistości Wiedźmina, wszystko utrzymane jest w tej samej stylistyce. Do tego oprawa dźwiękowa, która wykorzystuje częściowo motywy muzyczne z Dzikiego Gonu.

Gwint jest nie tylko prosty i rozbudowany, ale też doskonale zaprojektowany pod względem wygody obsługi, zasad i warstwy audiowizualnej. Polecam każdemu sprawdzić kolejną wielką produkcję CD Projekt RED, bo czuję, że dopiero zrobi się o niej naprawdę głośno.

Więcej informacji o grze i formularza z rejestracją do bety szukajcie na stronie internetowej www.playgwent.com.

Podziel się wpisem!

Zbigniew Borowski

Od 6 lat zajmuję się blogowaniem o grach i marce Xbox. Prywatnie zagrywam się w Gears of War 4 i Rock Band 4. Zawodowo pracuję w branży kreatywnej jako specjalista ds. mediów społecznościowych. Wielki fan mobilnej fotografii.

Obserwuj autora:

  • Related Content by Tag