Masz Forza Horizon 3? Musisz mieć Blizzard Mountain - PolskiLive - Społeczność Xbox

Masz Forza Horizon 3? Musisz mieć Blizzard Mountain

Maciej Klimaszewski
Blog

Forza Horizon 3 jest niesamowicie dobrą grą wyścigową. Nie ma najmniejszego sensu owijać w bawełnę i wstrzymywać się przed napisaniem tego, że to jeden z najlepszych racerów w historii gier wideo. Playground Games przeszło samo siebie i pod koniec września tego roku dowiozło opus magnum ścigałek osadzonych w otwartym świecie. Tak, zmontowana przez Brytyjczyków pozycja jest aż tak dobra. A nawet jeszcze lepsza, gdy do zestawu dorzucimy wydany 13 grudnia dodatek Blizzard Mountain.

Na śnieg w Forzie przyszło nam czekać przeszło 11 długich lat. Po drodze dostaliśmy deszcz, do którego Motorsport 6 dorzuciło wolumetryczne (wpływające swoją objętością i głębokością na tor jazdy) kałuże, ale zawsze brakowało tego najbardziej ekstremalnego z warunków towarzyszących jeździe. No i w końcu sypnęło białym puchem za sprawą DLC do spin-offa jednej ze sztandarowych marek Microsoft Studios.

Blizzard Mountain zabiera nas z dala od upałów znanych z podstawowej wersji gry i zrzuca u podnuża ośnieżonego oraz skutego lodem szczytu. I to dosłownie, bowiem transportujący furę śmigłowiec odczepia ją ładne kilka metrów nad zboczem, po którym zaczynamy szaleńczo pędzić w dół. To wciąż Horizon, jest więcej niż efektownie. Śnieg radośnie pryska spod kół rajdówki, a na facjacie błyskawicznie maluje się banan. Taki od ucha do ucha. Samochód ślizga się na boki, spadek przyczepności momentalnie zwiększa radochę z siedzenia za wirtualnym kółkiem, by po chwili zafundować nam jazdę figurową na lodzie po tafli zamarzniętego jeziora. Zima na całego.

Można powiedzieć, że Blizzard Mountain to taka maksymalnie skondensowana, podana na zimno Forza Horizon 3. Oddany nam przez twórców teren nie może równać się z mapą australijskiego festiwalu, ale po brzegi wypchany jest czystą zabawą. Białe szaleństwo rozpisane zostało na wyścigi, pokazówki, tu i ówdzie upchnięto radary i skocznie – niby standard z podstawki, ale nabierający zupełnie nowego wymiaru w świetle niespotykanych wcześniej w grach z serii Horizon warunków atmosferycznych. W jednej chwili pędzimy po upstrzonym białymi łatami śniegu asfalcie, by w następnym evencie orać zaspy oponami potężnych terenówek. I to nierzadko w totalnej zamieci śnieżnej, gdzie widoczność spada do kilku metrów przed maską rozpędzonego furacza.

Dodatkową atrakcją jest system wyzwań w trakcie wyścigów, który bezpośrednio przekłada się na progres w grze. W zimowym dodatku do Forza Horizon 3 nagradzani jesteśmy gwiazdkami, których ilość na naszym koncie warunkuje postęp rozgrywki. Te zdobywamy nie tylko wygrywając wyścigi, ale także poprzez zaliczanie w ich trakcie ustalonych przez twórców zadań. Czasem jest to wykręcenie pewnej ilości punktów za driftowanie, innym razem zaś skoszenie ustalonej liczby elementów otoczenia. Nowość jak najbardziej na plus.

Nie mam pojęcia ile trwa zdobycie tytułu „Króla góry”, który to jest ukoronowaniem śnieżnej eskapady w Horizon 3. Najzwyczajniej w świecie jeszcze się go nie dochrapałem, ale wiem jedno. Każda minuta spędzona w Blizzard Mountain to miód w najczystszej postaci. Jeżeli kochacie gry wyścigowe, to musicie w to zagrać. Nie ma w tym stwierdzeniu choćby krzty przesady.

Podziel się wpisem!

Maciej Klimaszewski

Maciej Klimaszewski

Jestem kultystą marki Xbox od czasów czarnej skrzynki z zielonym okiem. Ponadto jaram się naładowanym efektami specjalnymi, przemocą i trupami kinem. W rzeczywistości fajny gość, cham, hipokryta i nienawistnik.

Obserwuj autora:

  • Bartłomiej Cyrny

    Jak zwykle seria Forza Horizon górą! 🙂